Z czego uczyć się EKG?

Przy okazji kontaktów związanych z prowadzonym blogiem lub poczynioną niegdyś publikacją często pada pytanie, którą książkę poleciłbym do nauki EKG. Zawsze dziwię się dlaczego jestem jego adresatem albowiem w żaden sposób nie czuję się ekspertem w kwestii elektrokardiografii. Więcej! Uważam, że po ponad dziesięciu latach pracy zawodowej nadal nie umiem oceniać zapisów elektrokardiograficznych. Stąd też przyznam, że nadal się tej sztuki uczę. Tym samym jedyne co mogę, to powiedzieć do których książek zaglądam podczas swoich zmagań z elektrofizjologią.

Niestety… Z przykrością muszę zauważyć, że w chwili obecnej na polskim rynku wydawniczym nie ma jednej, kompleksowej publikacji, która mogłaby posłużyć ratownikowi medycznemu do nauki elektrokardiografii. Są wspaniałe książki opisujące patofizjologię zmian. Są również niebagatelne publikacje, które porywają prostotą przekazu. Są nawet syntetyczne ściągawki poświęcone tej tematyce. Mimo to, nie znam publikacji, która stosowałaby się do “Zaleceń dotyczących rozpoznań elektrokardiograficznych SENiT PTK“. No może poza jednym wyjątkiem ale o tym później…

Moja przygoda z elektrokardiografią zaczęła się w 2005 roku, kiedy to będąc w szkole policealnej otrzymałem od starszego kolegi studiującego wówczas medycynę kserokopię “Elektrokardiografii dla lekarza praktyka“. Śmiało mogę powiedzieć, że od tej publikacji wszystko się zaczęło. Nie bardzo wówczas rozumiałem dlaczego wszystkie te “szlaczki” wychylają się raz w górę, raz w dół ale mimo to podejmowałem próbę przyrównania poszczególnych zapisów EKG do przedstawionych w książce obrazków. Tak nakręcony na naukę elektrokardiografii postanowiłem pójść dalej. Poszedłem do największej łódzkiej księgarni medycznej mieszczącej się po dziś dzień na ulicy Piotrkowskiej z postanowieniem kupienia podręcznika przeznaczonego do nauki EKG. W odpowiednim dziale wygrzebałem “Podręcznik elektrokardiografii” autorstwa prof. Dąbrowskiej i zachwycony poczynionym zakupem udałem się do akademika. Położyłem się z książką w ręku i… Zderzyłem się z rzeczywistością! O ile przebrnąłem przez rozdział poświęcony anatomii układu przewodzącego serca, to już drugi rozdział poświęcony fizjologii o mały włos nie doprowadził mnie do choroby psychicznej. Nie rozumiałem niemal co drugiego słowa a bój z tekstem można by opisać stwierdzeniem: wyczytałem to co białe na kartce, a co czarne zostawiłem. Przerzucając kilka stron aby dość do konkretów zacząłem wczytywać się w patofizjologię poszczególnych zapisów EKG. I tyle w zasadzie pamiętam, bo obudziłem się rano z podręcznikiem obok łóżka. Z całym, olbrzymim szacunkiem dla Pani Profesor, która jest niezaprzeczalnym autorytetem w sprawach elektrokardiologii nieiwazyjnej, lecz książka stanowiła dla mnie barierę nie do przejścia co zniechęciło mnie do jakiejkolwiek styczności z EKG na ponad rok. Tak! Elektrokardiografia nie jest łatwa! Powiedział bym wprost: jest cholernie trudną sztuką. Aby nie obrzydzić sobie jej piękna, trzeba ją dawkować w odpowiedni sposób. Aby ów sposób przedstawić w sposób syntetyczny pozwolę sobie spacer wśród książek ubrać w poszczególne punkty.

  1. Tomasik T., Windak A., Skalska A. i wsp. Elektrokardiografia dla lekarza praktyka, Vessalinus, Kraków 1998.
    Jak już wspomniałem, książka ta była moim pierwszym spotkaniem z elektrokardiografią. Każdy kto lubi syntetyczny styl pisania, unikanie medycznej nowomowy oraz dużą ilość rysunków powinien polubić tą publikację. Niestety… O ile rozdział poświęcony fizjologii jest nadal aktualny, to część zawierająca kryteria rozpoznań elektrokardiograficznych już nie. I tak chociażby na stronie 61 w oczy bije tytuł “Zastępczy rytm węzłowy” choć dziś wiadomo, że rytm zastępczy pochodzi nie z samego węzła przedsionkowo-komorowego a z komórek okładzinowych przez co obecnie mówimy o “rytmie z łącza przedsionkowo-komorowego”. Wśród zaburzeń przewodnictwa przedsionkowo-komorowego odnajdujemy trzy stopnie bloków z zastrzeżeniem podziału bloku II stopnia na typ I i II. Dziś natomiast obok trzech stopni wyróżniamy blok przedsionkowo-komorowy 2:1 oraz blok II stopnia zaawansowany o czym publikacja nie wspomina. Podobnie anachroniczna jest lokalizacja zawałów serca. Wszystko to sprawia, że publikacja jest obecnie mało przydatna.
  2. Mattu A., Brandy W., EKG w medycynie ratunkowej, Górnicki Wydawnictwo Medyczne, Wrocław 2006.
    Ponoć żeby mieć jakiekolwiek pojęcie o elektrokardiografii trzeba przeanalizować ponad tysiąc zapisów. Ta książka jest dobrym wstępem do tego. Z uwagi na swoją konstrukcję: podział na poziom podstawowy i zaawansowany złożone wyłącznie z elektrokardiogramów do samodzielnej analizy pozwala poćwiczyć interpretację zapisów. Wszystkie wyjasnienia znajdują się na końcu rozdziału. Jak dla mnie minusem tej publikacji jest to, że rozdział podstawoy i zaawansowany nie rozpoczynają się wstępem teoretycznym wprowadzającym czytelnika w zawiłości tematu. Bez tego osoba próbująca zmierzyć się z tematem wydaje się być rzucona na głęboką wodę.
  3. Wellens H.J.J., Conover M., EKG w stanach nagłych, Elsevier Urban&Partner, Wrocław 2009,
    Bardzo fajna publikacja, do której musiałem się przekonać po przeczytaniu kilku innych tytułów. Uważam, że jej dużym plusem jest dość szczegółowy opis teoretyczny zmian elektrokardiograficznych poparty dużą ilością przykładów. Nie jest to jednak książka przeznaczona “na pierwszy raz” albowiem materiał w niej zawarty stanowi nieco “wyższy level” niż podstawy potrzebne ratownikowi medycznemu. W karetce wszak mało przydatne jest określanie miejsca okluzji tętnicy wieńcowej, czy różnicowanie częstoskurczu komorowego i nadkomorowego przewiedzionego z aberracją. Mimo to polecę ją każdemu, kogo wciągnęły podstawy elektrokardiologii nieinwazyjnej. Co ciekawe do książki dołączone są “fiszki”, które można przeglądać w wolnych chwilach.
  4. Dąbrowska B., Dąbrowski A., Podręcznik elektrokardiografii, PZWL, Warszawa 2005
    Przez wiele lat podręcznik małżeństwa Dąbrowskich był jedyną publikacją na rynku polskim przeznaczoną do nauki elektrokardiografii. Akademicki język publikacji może zniechęcać. Podejście przyjęte przez znawców tematu jest bardzo szczegółowe lecz przy tym zawiłe. Poniekąd to rozumiem,  elektrofizjologia jest trudną dziedziną, której zrozumienie nie jest możliwe jeśli czytelnik przespał wykłady z fizjologii na pierwszym roku studiów. Oceniając publikację pod kątem przydatności dla ratownika medycznego muszę powiedzieć, że zakup jej nie jest najlepszym pomysłem. Zwłaszcza dla kogoś, kto rozpoczyna swój kontakt z EKG. Można się łatwo zniechęcić. Opisy elektrokardiogramów wewnątrzsercowych, układy odprowadzeń ortogonalnych, technika rejestracji i oceny uśrednionych zapisów oraz Holtera – wszystko to nie będzie przydatne w karetce. Jeśli dodamy do tego nieaktualne kryteria rozpoznań, niegdysiejsza biblia EKG traci na wartości.
  5. Gracia T.B., Holtz N.E. Sztuka interpretacji EKG, Medipage, Warszawa 2007.
    To jest to, czego szukałem ucząc się EKG! I nie piszę tego wyłącznie dlatego, że autorami są ratownicy medyczni zza oceanu. Książka napisana jest przystępnym językiem. Bez zbędnego podejścia “ex catedra“. Autorzy opisując poszczególne kwestie związane z EKG prowadzą dialog z osobą, która zdecydowała się sięgnąć po ich tytuł. Przed zarzuceniem czytelnika przykładowymi elektrokardiogramami, których opisy znajdują się na stronie obok, przedstawione jest wprowadzenie teoretyczne. Niestety… Książka jest “amerykańska” toteż występują różnice w mianownictwie. Warto zatem po przeczytaniu Sztuki interpretacji EKG sięgnąć po kolejną opisaną przeze mnie publikację.
  6. Baranowski R., Wojciechowski D., Maciejeska M., Zalecenia dotyczące stosowania rozpoznań elektrokardigoraficznych, Kardiologia Polska 2010, 68 (supl. IV)
    Zalecenia […] nie są książką samą w sobie a raczej suplementem do oficjalnego czasopisma Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego jakim jest Kardiologia Polska. Jest to zbiór kryteriów rozpoznań elektrokardiograficznych to tez czytelnik nie znajdzie tu przykładowych zapisów. Co ważne, jest to dokument opracowany przez Grupę Roboczą powołaną przez Zarząd Sekcji Elektrokardiologii Nieinwazyjnej i Telemedycyny Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Tym samym stanowi aktualne zalecenia obowiązujące w naszym kraju. Ponieważ z Zaleceń […] nie da się nauczyć EKG, polecam łączyć ją z innymi publikacjami. Co ważne, darmowy egzemplarz pdf dostępny jest na stronach Kardiologii Polskiej (link).
  7. Baranowski R., Wranicz J.K., Elektrokardiografia. Badanie EKG. Monitorowanie EKG metodą Holtera. Medical Tribune Polska, Warszawa 2013
    Ta skromna publikacja niewielkiego formatu jest chyba jedyną aktualną książką – o ile można ją tak nazwać, która dostosowana jest do wspomnianych w poprzednim punkcie Zaleceń […]. Jest ona napisana w syntetyczny sposób, toteż osoba chcąca zmierzyć się z książką nie znajdzie tam rozbudowanych wyjaśnień dotyczących elektrofizjologii. Niewielki format utrudnia ocenę przedstawionych w publikacji przykładów, co stanowi niewielki mankament tej przystępnej cenowo książeczki.
Okładka Tytuł StylPrzystępnośćAktualność
Tomasik T., Windak A., Skalska A. i wsp. Elektrokardiografia dla lekarza praktyka, Vessalinus, Kraków 1998Syntetyczny TakNie
Mattu A., Brandy W., EKG w medycynie ratunkowej, Górnicki Wydawnictwo Medyczne, Wrocław 2006AtlasNieNie
Wellens H.J.J., Conover M., EKG w stanach nagłych, Elsevier Urban&Partner, Wrocław 2009RozbudowanyTakNie
Dąbrowska B., Dąbrowski A., Podręcznik elektrokardiografii, PZWL, Warszawa 2005Rozbudowany, zwiłyNieNie
Gracia T.B., Holtz N.E. Sztuka interpretacji EKG, Medipage, Warszawa 2007RozbudowanyTakNie
Baranowski R., Wojciechowski D., Maciejeska M., Zalecenia dotyczące stosowania rozpoznań elektrokardigoraficznych, Kardiologia Polska 2010, 68 (supl. IV)SyntetycznyTakTak
Baranowski R., Wranicz J.K., Elektrokardiografia. Badanie EKG. Monitorowanie EKG metodą Holtera. Medical Tribune Polska, Warszawa 2013SyntetycznyTakTak

Co jeszcze może pomóc w nauce EKG? Po pierwsze, wyłączenie w defibrylatorze opcji autoanalizy. Zapisuje wyłącznie głupoty niemające nic wspólnego z rzeczywistością i rozleniwia nas. To właśnie przez automatyczną analizę jakże często wychodzimy z założenia, że “no przecież defibrylator napisze co widać“. Po drugie, nie da się nauczyć oceny EKG bez jego wykonywania. Zatem polecam wykonywać zapis wszystkim i wszędzie (tak wiem, wizyt jest dużo i są ciężkie ale…). Warto również przeglądać źródła internetowe takie jak chociażby:

  1. Serwis Medycyny Praktycznej poświęcony EKG (link)
    Czytelnik znajdzie tam skarbnicę wiedzy! Ekspertem serwisu jest prof. Dąbrowska, która na łamach mp.pl przedstawia szereg zagadek elektrokardiograficznych. Po udzieleniu odpowiedzi dostępny jest szczegółowy komentarz Pani Profesor.
  2. Life in the fasthlane (link)
    Jest to blok, w którym znajdziecie bibliotekę EKG z wieloma przykładami. Syntetyczny język, wypunktowane najważniejsze kwestie. Minusem jest niestety anglojęzyczność.
  3. Grupa “Lubię EKG” na FB
    Warto się zapisać! Grupa jest pod oficjalnym patronatem PTK. Uczestnicy umieszczają tam zapisy, które następnie wspólnie interpretują. Wiadomo: co dwie głowy to nie jedna. Można naprawdę wiele się nauczyć aczkolwiek zaznaczam, że “level grupy” jest wysoki.
  4. Grupa “Listy z Damaszku” na FB
    Grupa prowadzona przez jednego z łódzkich lekarzy, który w bardzo przystępny sposób wprowadza w zawiłości elektrokardiografii. W porównaniu do poprzedniej facebookowej grupy znajdziecie tutaj materiały podstawowe i zaawansowane. Inicjatywa godna polecenia!

Jeśli znacie jakiekolwiek inne miejsca w internecie, które pomagają Wam w nauce EKG, piszcie śmiało w komentarzach.

About the author /


1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Michaela Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michaela
Gość
Michaela

Czekałam na to…